środa, 16 kwietnia 2014

rotawirus...

strach, łzy, ból, żal ...
dalej jesteśmy w szpitalu

wczoraj było dobrze myślałam że dziś wyjdziemy do domu...
Rano Xavier wstał smutny, słaby,wręcz apatyczny...
Za chwilę pojawiły się wymioty...
Były dwie kroplówki, pobieranie krwi z paluszka...

Dziś nawet nie chodził, przytulaliśmy się albo spał i tak cały dzień z przerwami na badania

Boże daj mi siły!


 dlaczego akurat nas dopadł ten wstrętny wirus:(:(:(